Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Wszystko o członkach zespołu

Moderatorzy: Piotrek, Radek

Gość

Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: Gość » czw wrz 16, 2010 5:44 pm

Policja zatrzymała 51-letniego oszusta, który podawał się za Zbigniewa Szczerbińskiego, perkusistę zespołu Dżem. Mężczyzna sprzedawał płyty zespołu i rozdawał autografy.
Miał być atrakcją gminnej imprezy dożynkowej w Dębnicy Kaszubskiej, ale dwa dni przed imprezą aresztowała go w GOK słupska policja.

Dochód ze sprzedaży rzekomo oryginalnych płyt Dżemu miał rzekomo być przeznaczony na pomoc dla dzieci z porażeniem mózgowym. W rzeczywistości jednak płyty były pirackie, a rzekomy członek zespołu - oszustem.

Jak się dowiedzieliśmy, policja zdemaskowała go dzięki ostrzeżeniu przesłanemu z KMP w Katowicach. - Koledzy poinformowali nas, że na naszym terenie może grasować fałszywy perkusista. I faktycznie: okazało się, że ma być on gwiazdą gminnych dożynek w Dębnicy Kaszubskiej - mówi Wojciech Bugiel, rzecznik słupskiej policji.

Dodał, że 51-latek w grudniu 2009 roku nie wrócił z przepustki do więzienia w Tarnowie, w którym odsiadywał wcześniejszy wyrok. W związku z niepowrotem i z innymi przestępstwami był poszukiwany aż przez pięć sądów i prokuratur, głównie z południa Polski.

Link: http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/articl ... /349522121
boston

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: boston » czw wrz 16, 2010 6:39 pm

Facet z fantazją..... :|
To wydarzenie może również świadczyć o rosnącej popularności Dżemu :roll:
Awatar użytkownika
olusia11
Posty: 132
Rejestracja: wt kwie 18, 2006 11:18 am
Lokalizacja: częstochowa

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: olusia11 » czw wrz 16, 2010 7:12 pm

Mówili o nim dzisiaj w teleexpresie :P
Gość

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: Gość » czw wrz 16, 2010 8:39 pm

Ciekawe czy sobie ktos z nim fotki robil:) Z daleka to i moja babcia podobna.. ale ciekaw jestem jak bardzo ów pan jest podobny do Zbyszka, ze ludzie dawali sie nabierać.
Gość

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: Gość » czw wrz 16, 2010 9:17 pm

Nie miałem okazji gościa poznać ale musi być podobny skoro pół kraju objechał i się nikt nie zorientował...
Kumpel mi mówił że jakiś czas temu był na imprezie i poznał perkusistę Dżemu więc pewnie to był on.. Mówił ze ludzie fotki z nim robili :))
Awatar użytkownika
kikan
Posty: 787
Rejestracja: śr sty 18, 2006 8:52 pm
Lokalizacja: Przedecz

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: kikan » czw wrz 16, 2010 9:49 pm

Może przez pomyłkę złapali prawdziwego, a fałszywy gra na perce na koncertach? Nie zauważyliście czasem, czy poziom perkusji nie poszedł w dół?
"Nothingman... Isn't it something...?"
Awatar użytkownika
mala_aleja_roz
Posty: 356
Rejestracja: śr sie 19, 2009 2:10 pm
Lokalizacja: Bukowno

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: mala_aleja_roz » pt wrz 17, 2010 7:46 pm

kikan pisze:Może przez pomyłkę złapali prawdziwego, a fałszywy gra na perce na koncertach? Nie zauważyliście czasem, czy poziom perkusji nie poszedł w dół?


Na pewno tak właśnie było! haha :D To teraz zróbmy składkę, żeby Zbyszek wyszedł z więzienia! :D
wojteks
Posty: 16
Rejestracja: pt lis 17, 2006 5:13 pm
Lokalizacja: Mońki

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: wojteks » pt wrz 17, 2010 8:23 pm

Trzeba być debilem, albo ślepym żeby kupować piraty jako orginały :) Następna sprawa to że ludzie przypadkowi mogli mieć trudności z poznaniem gościa, prawdziwi fani na pewno bez problemu poznali ze to jakaś lipa. Dziwie się władzom miejskim że dawali się robić w balona, wstyd !
'Wiatr bez końca wieje przez tę noc
I niesie kurz prosto w oczy i oślepia.
A cisza mówi głośniej od słów,
O obietnicach złamanych.'
Awatar użytkownika
Rolus
Posty: 605
Rejestracja: sob wrz 18, 2004 1:17 pm
Lokalizacja: Opatów

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: Rolus » sob wrz 18, 2010 2:11 am

Tu, na tej ziemi, kończy się historia Zbyszka i moich wakacji. Sowie oczy łypiące na mnie z czarnych otchłani, przysłuchiwały się zeznaniom. Cała sprawa dla Dżemu okazała się tak samo istotna jak to, że po odwróceniu liczby 96 ofiar katastrofy smoleńskiej otrzymamy ulubioną pozycję seksualną psów pasterskich. Niemniej, przeczytajcie mój stenogram z tego, co naprawdę się wydarzyło.

„Tusk, Komorowski, Arabski i Zeus-Jupiter”


Ostatni rok był ciężki, bo osnuty mgłą ograniczającą widoczność naszej flory - terenu podgniłego i przepełnionego fauną kopalną, która chciała pokrzyżować plany żyjących zwierząt. Póki nie ukradniemy księżyca, zaćmione gatunki będą musiały dogorywać po tej stronie atmosfery. Czas teraźniejszy to także okres trudnych decyzji i dylematów. Musiałem bowiem wybierać – albo petardy na Sylwestra, albo wakacje nad morzem. Uznałem jednak, że tu i tam, od Wedla po Wawel, ilość zbyt wielka ptasiego mleczka wylała się do koryta, zbyt głośno huczano grzmotem oraz zbyt duża liczba księżniczek została wydymana przez ropuchy. Padło więc na pozasezonowe wakacje nad polskim morzem. Nie są drogie, są tanie, a na plaży z łatwością odkopać można nie tylko odpływy i paznokcie, ale także rzeczy nadające się zarówno do włożenia w gębę jak i jej posmarowania. A co najważniejsze, żaden Tutenchamon, dowiedziawszy się o splajtowaniu ojczystej lodziarni, nie będzie próbował dusić mnie garbem wielbłąda.

„Bucio Bucio”

Spory Bałtyk kontrastował z lądem, o który się rozbijał. Nazwa przymorskiego miasteczka kojarzy się z pancernymi, saksofonem, Gustlikiem, ustnikiem i poduszką, bo zatrzymałem się nie w a pod Ustką. Na moją wakacyjną przystań wybrałem niewielki, zadbany pensjonat „Halibut”. Wsunięty w niewiele większy, przypominający łono amazonki, lasek, prowadzony był przez krępego krętacza o wiewiórczej urodzie. Ten mikroklimat na wycieraczce, pod drzwiami starego morza, mocno mnie zainteresował. I biorąc pod uwagę, że telewizja emitowała program o niepełnosprawnych przyozdobiony ścieżką dźwiękową wygrywaną na cymbałkach, postanowiłem przyjrzeć się okolicznemu końcu świata z bliska. Zszedłem na dół.
- Żeby wyjąć trzeba włożyć! - rudy krasnolud zabisował jedną z własnych myśli poprzedniego wieczoru i życzył mi miłego spaceru.
W zagrodzie nieopodal pensjonatu, hodował różowiutkie świnie, tłustsze nawet od niego samego. Pewnie częstował nimi dobrych klientów i karmił złymi. Mówił, że jest wdowcem. Ruszyłem dalej, przełykając intensywny smród.
Pod jabłonią leżała śpiąca królewna z podbitym okiem. A może nie było to drzewo z jabłuszkami, a jabol, którym jej ciało nasączone było od nóg jak z waty po kapuścianą głowę. Na brzuchu leżał jeszcze tamburyn z wysłużonymi blaszkami, który mocno trzymała w ręce przez sen. Patrząc na całą w trawie, zacząłem zgadywać imię księcia, co ją tak urządził.
I sam przepoczwarzać się w Mario Bros’a, przehopującego kolejne etapy swojej syzyfowej pracy. Pewnie za chwilę natknę się na grzybka, a później, miejmy nadzieję, wątrobę – pomyślałem, nie wiedząc jeszcze jak bardzo się mylę. Najpierw poczułem zapach egzotycznego kadzidełka, które plątało się gdzieś między zapachem sosny i jelenia. A potem, podążywszy za wonią, zobaczyłem dziwną brodatą postać ustrojoną w czerwony płaszcz. Siedziała na jakimś pudełku, to był chyba bębenek, blaszany i jeszcze bardziej wiekowy niż tamburyn. Czy ja śnię we mgle? Merlin, John Lennon, Jezus Chrystus, Bronisław Geremek? Narastająca ciekawość pchnęła mnie do przodu. Zbliżyłem się do osobnika, delikatnie stąpając po mchu. Obraz był coraz bardziej zaostrzony, widziałem coraz więcej, lepiej i dokładniej. Aż wreszcie tajemnica została rozwiązana. Własnym oczom nie mogłem uwierzyć, chociaż wiedziałem, że sercowa komora sentymentu nie mogła się pomylić.

Ryszard Riedel


To był Zbyszek Szczerbiński, we własnej osobie. Odrobinę dłuższy niż zwykle i ubrany w japońskie kimono, wyglądał nieco dziwnie. Trzymając w dłoniach dwie pałeczki perkusyjne, wskazywał gwiazdy. Harry Potter na dwa baty. Prawdopodobnie był w trakcie medytacji, bo mruczał niezrozumiale pod nosem.
Owszem, często walił w kotły jak azjatycka czarownica w fabryce amerykańskich butów, ale nie sądziłem, że aż tak bardzo to polubi. Na dodatek kadzidełko musiało mieć właściwości halucynogenne. Krzyknąłem. Zbyszku! Zbyszku! Nie zareagował. Zbyszku, ty żyjesz?
- Mmm…mmm…
Może to Barry White? Niemożliwe. Był za mało black. Nie dam za wygraną. Wrzasnąłem jak rusałka na Manhattanie. Zbyszku! No, Zbyszku! W końcu poddał się i otworzył małe, świńskie oczka. Zbyszku, popatrz na mnie, co się z Tobą dzieje? Dziwnym akcentem odpowiedział, że Dżem ma trasę koncertową w sklepach za 4 złote i próbuje wtopić się w tłum.

Czerwony jak kogut


Zbyszek opuścił ręce z gestu modlitewnego i zwinął pałeczki w papier śniadaniowy. Miał łapy jak tutejszy niedźwiedź.
- Zbyszku, jaką to masz wielką rękę!
- Żeby ja móc dobrze trzymać pałeczka.
- Zbyszku, a po co tobie aż dwie wielkie? Będziesz jadł amerykański ryż?
- Nie, aby ja móc mocno walić w bęben.
Spojrzałem z politowaniem na Zbyszka i jego bęben. Już wcześniej zauważyłem, że był bardziej rozciągnięty niż na koncertach. Największą uwagę przykuwała wielka stopa otulona białą skarpetą. Całość była opięta oryginalnym japonem, wżynającym się wściekle w cieśninę między dużym i małym palcem.

- Zbyszku, jakie ty masz długie nogi!
- Abym mógł przed siebie iść.
- Zbyszku, jakie ty masz wielkie oczy!
- Bym zobaczyć mógł.
- Zbyszku, i jakie ty masz wielkie zęby!
- Bo chcę ci coś powiedzieć.
- Co?
- Tanio sprzedać Dżem i czapeczka logo wymiotowane. Złoto na dzieci niedorobione. Polecać.

Zbiórka pieniędzy na Fan Club to miły gest z jego strony, ale nie wydawało mi się, by w takiej formie zyskał wielu klientów. Wtedy, na zaprzeczenie moich słów, pobliskie krzaki gwałtownie się wyłamały. Jak Filip z konopi, delfin szalony ze śląskiego bagna, wyskoczył z nich starszy nowobogacki fan zespołu. Zionął urokiem popowodziowego słupa telegraficznego i wykrzywiał zmarszczki w błędnym uśmiechu. Na spoconą głowę wcisnął czapkę z logiem zespołu.
- Hop, hop! – podskoczył radośnie – Ole! Kupiłem już nową płytę, znakomita, mistrzowska, wyjdzie za miesiąc! Zbyszek, hej ho, ratatuj, walnij solo w „Czarnym chlebie”!
Zbyszek nie zareagował, więc stary chłop, wstydziłby się, skupił swoją uwagę na mnie. Przedstawił się jako Czarek.
- Herbatki? – ujrzałem dżemowy termos ze stali nierdzewnej.
Przestałem nadążać za rozwojem wydarzeń. Nagle cały las przeszył odgłos policyjnej syreny. Wszystkie wiewiórki ukryły się w dziuplach, a Zbyszek zerwał się na równe nogi. Na horyzoncie zamigotał czerwony kogut.
- Czy wy w tym stowarzyszeniu kompletnie pogłupieliście?!-wrzasnąłem do wariata w czapce. Ten wyjął z plecaka zegar ścienny „Skazany na bluesa”.
- Nic nie rozumiem, mieli być za godzinę. – wyjaśnił z niepokojem.
Czarna furgonetka wypłynęła z ciemności i gwałtownie zahamowała, omal nie rozbijając się o wielki dąb. Drzwi rozsunęły się. Ze środka wyleciały nietoperze w kamizelkach kuloodpornych.
- Gleba! You are under arrest. – otoczyli Zbyszka, który posłusznie wykonał ich zagraniczny rozkaz. Przyłożyli mu do tęczówki karabiny maszynowe.
- Panowie! Na Boga! Nie jest mistrzem świata, ale to nie zbrodnia! – najwierniejszy fan dał susa w ich stronę.
- Jest terrorystą poszukiwanym przez międzynarodowy list gończy, oskarżonym o zbrodnie wojenne, rozprowadzanie pirackiego oprogramowania i porwanie okolicznej Romki!-wyjaśnił zza szybki kasku bydlak podobny do Piłsudskiego.
- Włoszki?
- Cyganki.
- Przecież bandyty nie da się porwać! – zezłościł się fan. – widocznie Zbyszek w zespole nie dojadał. Zbyszku! Zbyszku! Powiedz coś!
Zbyszek uniósł powoli głowę, tak aby lufa nie wydłubała mu oka.
- I am superstar. – wycedził zajadle. I padł na ziemię.
Awatar użytkownika
Adi
Posty: 2408
Rejestracja: czw sty 13, 2005 12:53 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontaktowanie:

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: Adi » sob wrz 18, 2010 7:24 am

wojteks pisze:Trzeba być debilem, albo ślepym żeby kupować piraty jako orginały :)

nie czuję się ani ślepym, ani debilem, a kupiłem pirata jako oryginał ;)
boston

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: boston » sob wrz 18, 2010 7:24 am

Rolus pisze:tak samo istotna jak to, że po odwróceniu liczby 96 ofiar katastrofy smoleńskiej otrzymamy ulubioną pozycję seksualną psów pasterskich.
:lol: :lol: :lol:

No i jednak udało mi się dożyć kolejnego posta Rolusa!
Dzięki za wspaniały, prześmiewczy stenogram. Od razu zrobiło się weselej.
LoSeK

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: LoSeK » sob wrz 18, 2010 9:20 am

Adi pisze:
wojteks pisze:Trzeba być debilem, albo ślepym żeby kupować piraty jako orginały :)

nie czuję się ani ślepym, ani debilem, a kupiłem pirata jako oryginał ;)

I ja też kupiłem pirata z myślą, że to oryginał. Dopiero jak włożyłem płytkę do odtwarzacza w studio to zorientowałem się, że jej jakoś jest conajmniej..... poniżej średniej:))
Ale sama książeczka i płyta całkiem nieźle podrobiona:)
Awatar użytkownika
mala_aleja_roz
Posty: 356
Rejestracja: śr sie 19, 2009 2:10 pm
Lokalizacja: Bukowno

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: mala_aleja_roz » sob wrz 18, 2010 6:17 pm

To wy kupiliście to od tego niby Zbyszka czy jakieś allegro? :wink:
Awatar użytkownika
Adi
Posty: 2408
Rejestracja: czw sty 13, 2005 12:53 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontaktowanie:

Re: Fałszywy perkusista zespołu Dżem

Postautor: Adi » sob wrz 18, 2010 7:36 pm

mala_aleja_roz pisze:To wy kupiliście to od tego niby Zbyszka czy jakieś allegro? :wink:

a wiesz, jak sobie przypomnę to faktycznie :( kupiłem od tego Zbyszka DVD :(

a historia pirata o którym wspomniałem wyżej do poczytania tutaj
Ostatnio zmieniony ndz wrz 19, 2010 3:59 pm przez Adi, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Muzycy”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość