Jurek vs. Adam ?

Wszystko o członkach zespołu

Moderatorzy: Piotrek, Radek

Gość

Jurek vs. Adam ?

Postautor: Gość » pn sty 04, 2010 9:54 pm

Jestem ciekawy kto według Was jest lepszym gitarzystą?

Z takich zaciętych pojedynków często można stworzyć ciekawą dyskusję (Dyskusja (łac. discussio - roztrząsanie) - jeden ze sposobów wymiany poglądów (poparty argumentami) praktykowany przez dwoje lub więcej osób zainteresowanych danym tematem lub zjawiskiem. ) ;) Nie chcę tutaj obrażać nikogo, czy uczyć pojęcia 'dyskusja', chodziło mi tylko o ciekawą debatę! Bez obrażania siebie ze względu na gust!

Oczywiście nikt naszego 'sporu' nie rozwiąże bo w tej sytuacji chodzi tylko o nasze gusta!

Fajnie by to wyglądało, gdyby nasze argumenty miały formę poszczególnych nagrań koncertowych, w których możemy zobaczyć i usłyszeć najwięcej! Ale jak kto sobie życzy!


Życzę miłej dyskusji ;) !
LoSeK

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: LoSeK » pn sty 04, 2010 11:04 pm

Wydaje mi się, że Jurek i Adam to nieco inne bajki.

Jurek jest świetnym gitarzystą solowym, wędruje po gryfie niczym Speedy Gonzales po pustyni. Jurek to czad i odlot na koncercie, nie ma co ukrywać. Genialny gitarzysta, nikt chyba nie będzie tej kwestii podważał.

Adam natomiast kojarzy mi się z takim ciepłym brzmieniem, bardzo wyselekcjonowanym, przemyślanym i konkretnym.
Ale po którymś koncercie Dżemu w Teatrze Rozrywki stwierdziłem, że na koncertach 'tradycyjnych' Adam pokazuje tylko 70% swoich możliwości.

Także dyskusja jest możliwa, ale będzie na pewno trudno przekonać twardo kogoś do jednej strony.

I Adam i Jurek to gitarzyści czołowi w Polsce, ale obydwaj jakby z dwóch światów.
Może za dużo powiedziane - ale każdy ma swoją mega-mocną stronę.

Poza tym, co do solówek, przy których z gryfu się kopci - jak to powiedział mi kiedyś Marek Raduli (wydaje mi się, że należy do pierwszej trójki polskich gitar) - nie chodzi o to, z jaką szybkością się biega po gryfie. Liczą się emocje, budowanie napięcia i to, w jaki sposób ta kwestia gitarowa jest zagrana. Bo nawet prosta solówka może zabrzmieć czadowo, a mega-wypasioną skomentujemy tylko "co to k**a jest?" .
Gra na gitarze to naprawdę sztuka, której nie potrafię pojąć :D

No, takie moje zdanie:)

Pozdrawiam!
Wojtek
Ostatnio zmieniony pn sty 04, 2010 11:10 pm przez LoSeK, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Adi
Posty: 2408
Rejestracja: czw sty 13, 2005 12:53 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontaktowanie:

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Adi » pn sty 04, 2010 11:05 pm

Moonchild pisze:
Fajnie by to wyglądało, gdyby nasze argumenty miały formę poszczególnych nagrań koncertowych, w których możemy zobaczyć i usłyszeć najwięcej! Ale jak kto sobie życzy!
zapewniam Cię że nie zobaczysz w tym temacie ani jednego nagrania koncertowego.

Moonchild pisze:Życzę miłej dyskusji ;) !

dyskusja jak najbardziej mile widziana ;)
Gość

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Gość » wt sty 05, 2010 2:53 pm

Wydaje mi się, że Jurek i Adam to nieco inne bajki.-dobrze powiedziane

Oni tworzą duet (bardzo zgrany) Jurek robi wielkie wrażenie , odlot , a Adam to konkert jak powiedział LoSeK.
Gość

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Gość » wt sty 05, 2010 3:52 pm

Jednak najczęściej spotykam się ze zdaniem, że to jednak Jurek jest lepszy, bardziej charakterystyczny. Odnoszę także wrażenie, że jest dużo częściej niż Adam wysunięty na pierwszy plan. Chodzi mi przede wszystkim o to, że to Jurek jest bardziej znany, skandowany na tego lepszego (czasem niestety z góry).

Adam na scenie wydaje się bardzo skromny, za co go naprawdę szanuję, nie wychyla się do przodu, stoi zawsze na tym swoim miejscu i niszczy solówkami. Ale chyba właśnie przez tą skromność nieco traci. Jeżeli zwrócicie uwagę na kompozycje mam wrażenie, że Adam miewa nieco ciekawsze pomysły, choć to oczywiście mój gust, który nie jest pewnie stuprocentowo obiektywny, bo jednak Adama darzę odrobinę większą sympatią.

Jak sami widzicie, ciężko powiedzieć, który jest lepszym gitarzystą, zatem możemy przynajmniej razem podziwiać ich umiejętności.


Ciekawostka:
Co do Adama, pewnie wiele osób widziało na yt lub było na koncercie we Wrocławiu, na którym Adasiowi pękły 3 struny podczas wykonywanego sola do "Alabamy". Trzeba mięć jednak umiejętności i talent, żeby zagrać solo na dwóch niskich strunach. ;) Szczęście w nieszczęściu.
Awatar użytkownika
2ptac
Posty: 432
Rejestracja: śr lis 30, 2005 10:17 pm
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: 2ptac » wt sty 05, 2010 11:54 pm

Adi jak zawsze stróż porządku :D:D

co do tematu... Lech Kaczyński czy Miss Świata?? Muzyka czy film?? Porównywanie dwóch skrajności jest jak szukanie w lustrze odbicia lustra. Jerzy i Adam są inni, grają inaczej ale co ważne twórzą wspólnie w jednej grupie, jednym team'ie. Dla mnie nie można pytac który z nich jest lepszy. bo tak jakby się chciało wyjąc fundamenty z pod starej budowli.
dlatego czasem warto żyć...
Awatar użytkownika
dariusz30t
Posty: 279
Rejestracja: pn paź 12, 2009 4:33 pm
Lokalizacja: Wyry obok Mikołowa,Łazisk i Tychów
Kontaktowanie:

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: dariusz30t » śr sty 06, 2010 1:06 am

Witam serdecznie.
Postanowiłem również zabrać głos w tym temacie.
Muszę stwierdzić, że takie porównanie wręcz nie ma sensu ponieważ, mówimy o dwóch gitarzystach jakby z różnych "światów"
wywodzących się z różnych gatunków muzycznych.
Jurek zdecydowanie gitarzysta rockowy, nawet czasami hard rockowy, grający ostro z tzw. pazurem z gitarą o brzmieniu np. Deep Purple
Adam zdecydowanie gitarzysta bluesowy, nawet czasami z elementami jazzu, grający łagodnie z tzw. polotem z gitarą o brzmieniu np. Erica Claptona
Dlatego porównanie jest nie możliwe. Ponieważ mamy dwóch gitarzystów grających różnie stylistycznie.
Ale na tym polega cała filozofia i brzmienie Dżemu, dlatego ten zespół jest taki niesamowity, że Adam i Jurek potrafili się rewelacyjnie w swojej grze odnaleźć i razem to wszystko "ubrać" , połączyć i zgrać ze sobą.
Dżem jest wyjątkowym przykładem, wręcz fenomenalnym, że dwie gitary potrafiły się równorzędnie w zespole odnaleźć.

W wielu zespołach gdzie jest dwóch gitarzystów przeważnie jeden gra tzw. gitarę prowadzącą, a drugi rytmiczną,
w Dżemie jednak jest inaczej, można powiedzieć, że jest bardzo sprawiedliwie, bo każda gitara ma swoje miejsce, swoją solówkę w odpowiednim czasie.

Na dzisiaj tyle w tym temacie.
Pozdrawiam wszystkich fanów.
Fan Dżemu
Fan Deep Purple

Polecam http://www.skazaninabluesa.pl
http://www.deeppurple.com.pl

Pozdrawiam
dariusz30t
e-mail : d.tajer@skazaninabluesa.pl
Awatar użytkownika
sniffer291
Posty: 16
Rejestracja: ndz paź 04, 2009 10:31 pm
Lokalizacja: Lublin

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: sniffer291 » pt sty 15, 2010 9:50 am

Kazdy z nich gra ,,swoje,,. Porównywanie ich nie ma sensu. Nie zdziwi mnie jak wkrótce pojawi sie temat ,,Zbyszek Szczerbiński vs Beno Otręba,, hehehe
Awatar użytkownika
Bzyku3
Posty: 60
Rejestracja: ndz gru 21, 2003 11:13 am
Lokalizacja: Katowice

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Bzyku3 » pt sty 15, 2010 4:47 pm

Witam!

Zgadzam się trochę z stwierdzeniem, że porównywanie nie ma sensu bo tak jak ktoś wcześniej napisał to również rzecz gustu, z drugiej strony jednak warto wymienić poglądy jeżeli chodzi o te właśnie gusta.

Ja osobiście grę Adama cenię sobie ponad wszystko i powiem szczerze, że dla moich uszu jest on najlepszym gitarzystą, który za pomocą gryfu przekazuje mi takie emocje, których ja akurat potrzebuje i bardzo lubię.
Jeżeli chodzi o czystą technikę to się nie wypowiem bo powtórzę to co inni już pisali, że Jurek i Adaś to dwie inne bajki.

Dodam jeszcze, że Adasia będę cenił zawsze za Wehikuł !!

Pozdrawiam wszystkich Dżemowców i nie tylko HEY !
Gość

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Gość » sob sty 16, 2010 2:40 pm

Jacek i Maciek też reprezentują inny styl, a myślę, że każdy potrafi powiedzieć za kim jest bardziej ;)
Awatar użytkownika
grimus
Posty: 354
Rejestracja: śr lut 18, 2004 12:50 pm
Lokalizacja: Choszczno
Kontaktowanie:

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: grimus » wt lut 02, 2010 10:01 pm

A czemuż by nie dyskutować? Temat bardzo wdzięczny w sumie, acz może z niekoniecznie szczęśliwie postawionym pytaniem pt. "kto jest lepszy?". Choć to może zamierzona "prowokacja" była :P ...
Choć Dżemowi gitarzyści mieli zwyczaj (nie wiem jak teraz, dawno mnie nie było na koncercie Ślązaków) dość częstego ucinania sobie instrumentalnych pogawędek, to chyba jednak nie po to, żeby się ścigać w sensie scricte sportowym. A zresztą, kto ich tam wie :wink: ...
W każdym razie analogia do "rywalizacji" Beno vs Zbyszek nie wydaje mi się trafiona (w końcu to jednak inne instrumenty), ale już analogia "maratończyk kontra sprinter" wydaje mi się bardziej na miejscu. Bo niby obaj biegacze, ale jakby zupełnie inaczej. Maratończykiem wydaje się być tutaj Jurek, głównie ze względu na jego czasem rzeczywiście dłuuugie sola, te charakterystyczne "pomnikowe" gitarowe opowieści ze swoją dramaturgią i budowaniem napięcia. "Krótkodystansowiec" Adam bardziej sprawdza się w istotnie krótszych gitarowych frazach - czy to umiejętnie dialogując w wokalistą ("Cegła", "Kiepska gra"), czy wymieniając się z Jerzym mniej rozbudowanymi solówkami. Ale to oczywiście spore uproszczenie, więc najlepiej analogiom sportowym i w ogóle sporcie w muzyce (kto zagra więcej nut na minutę?) powiedzieć stanowcze "eee tam" :wink: .
To fakt, nie ma za dużo zespołów z tak demokratycznie rozpisanymi rolami pomiędzy dwojgiem "wioślarzy" (na pierwszy rzut ucha z polskich wykonawców przychodzi mi do głowy tylko Perfect i TSA, w pewnym stopniu), choć oczywiście nie ma tu żadnych parytetów. Tak się po prostu urządziło, a i z czasem ewoluowało, że aktualnie Dżem dysponuje, tak bym to sobie pozwolił określić, gitarzystą solowo-rytmicznym (Styczyński) i rytmiczno-solowym (Otręba). Choć to też spore uproszczenie, kiedy weźmiemy jeszcze pod uwagę fakt, iż panowie gitarzyści nie tylko wyśmienicie potrafią się "dogadać" pod względem solówkowym ("Prokurator i ja", "Wszystko wzięło w łeb"), ale i rytmicznym (świetnie rozpisane, a raczej rozegrane na role "Jeden zwyczajny dzień", czy "Naiwne pytania" z wersji koncertowych w pierwotnym klimacie reggae'owym). Nie mówiąc o wycieczkach w gitarowe dwugłosy...
No właśnie, ciekawostką, i to dość istotną dla zrozumienia gitarowych zawiłości w Dżemie, jest to, kto i jak układa gitarowe ścieżki. Jeśli weźmiemy pod lupę kompozycje Adama, to wiele z nich cechuje się, nazwijmy to, gitarową starannością i sprawiedliwym rozdziałem kompetencji, co właśnie wyraźnie zaznacza "rytmiczno-solową" rolę młodszego Otręby. W jego kompozycjach można znaleźć sporo gitarowych dwugłosów ("Koszmarna noc", "Uwierz Mirando", "Country Śnieć"), uzupełniające się partie rytmiczne gitar ("Wehikuł czasu", "Noc i rytm", "Gonić ciebie"), słowem, bardzo porządne "zagospodarowanie" sześciostrunnych instrumentów. Jerzy z kolei komponuje tak jak gra - czasem śpiewnie i melodyjnie ("Do kołyski", ale także "Uśmiech śmierci", "Lunatycy"), czasem ostro i dynamicznie ("Jak malowany ptak", "Ostatni ciężki rok"). Oczywiście to kolejne uproszczenie, bo panowie Dżemowcy zazwyczaj aranżują kolektywnie, niemniej pewne tendencje da się zauważyć, w zależności od głównego kompozytora danego utworu. Tak więc trochę widać ten podział - Adam bardziej "zintegrowany" z budową utworu, jak sam kiedyś powiedział: "kontrolujący całość" i Jerzy, szukający melodii lub "kopa", a nierzadko "kopa i melodii" jednocześnie. "Rockowy miód z rockowym chrzanem"...
Oczywiście nie jest to jakaś stała wartość, przez ładnych parę lat (30 czy jakoś tak :P ) wszytko to jakoś musiało się zmieniać i ewoluować. I to też jest ciekawe...
Bo początek to jakby negatyw współczesnej sytuacji w zespole - Adam bardziej z przodu i zorientowany na gitarowe sola, Jerzy (kiedy już się w końcu jakoś w Dżemie zadomowił) na pozycji "dogrywającego". Potem Adam pojechał zarabiać chałturząc a Jurek przejął gitarowe stery w zespole i pewnie dużo zawdzięcza tej Adamowej absencji... Chociaż ta Jurkowa progresja pewnie i tak, i tak miałaby miejsce (ten typ tak ma :P ), ale fakt faktem, że po Styczyńskim zdecydowanie bardziej było słychać, że nie stoi w miejscu. A to się przesiadł na pudło (także 12-strunowe), a to podpiął kaczkę, nie mówiąc o całej masie innych pudełek z efektem do hammonda włącznie... Adam przy Jerzym to raczej gitarowy konserwatysta, który już dawno odkrył co i jak chce grać, a jeśli się rozwijał, to raczej metodą "cyzelowania i dopieszczania" niż penetrowania nowych brzmień i sprzętu. Muszę niestety powiedzieć, że Dżemowa gitarowa ewolucja od pewnego czasu zmierza w kierunku, który niespecjalnie mi się podoba, zwłaszcza jak porównam ją z okresem, jak go nazwałem na własny użytek, "gibsonowo-ibanezowym". Czyli okres lat '80 i '90 - miałem wtedy niewątpliwą przyjemność dość często zaliczać Dżemowe "sztuki", te z RR również. To był cudny widok: Adam po lewej, jeszcze bez białych włosów i białego customa, za to z brodą i ze złotym les paulem, Jerzy (z włosami takimi samymi, aczkolwiek trochę więcej ich wtedy było...) z prawej, z "kultowym" już artistem w rękach. Obydwaj zaraz za wokalistami (najpierw RR, potem Jackiem), ale sporo przed sekcją i Pawłem. Ustawienie takie dało się również usłyszeć, nie tylko zobaczyć - Styczyński z Otrębą rzeczywiście instrumentalnie "rządzili" na scenie, uzupełniali się, gitarowo "dialogowali" nawet kilkakrotnie podczas jednego koncertu - w utworach i przerwach pomiędzy... Słychać to było na koncertach, słychać także na płytach. Tak mniej więcej do "Pod wiatr", którą osobiście uważam za "szczyt zgrania" Dżemowych wioślarzy. Potem był zimny prysznic w postaci "Być albo mieć", gdzie, poza paroma świetnymi jeszcze fragmentami ("Santanowskie" solo Adama w "Za plecami", dobre partie obydwu w "Geronimo" i "Na swoim brzegu") dominowała konwencja "piosenkowa" również w sposobie aranżowania ścieżek gitar (z wyjątkiem "Kruka głos" i "Geronimo"), czyli mechaniczne raczej odgrywanie akordów, byleby pasowały. Na "2004", jeśli pod tym względem było trochę lepiej, to głównie dzięki Styczyńskiemu, który jakby wziął na siebie "obowiązki" gitarzysty rytmicznego i solowego jednocześnie, podczas gdy Otręba dogrywał trochę z doskoku, może poza "Szeryfem", gdzie jak za starych dobrych lat obydwie gitary zagrały inne, ale znakomicie uzupełniające się ścieżki. I, jak pisałem wcześniej, zmieniło się trochę brzmienie, nie zawsze, moim zdaniem, na lepsze... Przez ładnych parę lat "sound" panów gitarzystów stał się dość charakterystyczny i łatwy do rozróżnienia - Jerzy to dźwięk głęboki (na "Absolutely Live" niemal "tubalny"), płynny i długo wybrzmiewający, gitara Adama - nieco jaśniejsza w barwie, z krótszym sustain'em, za to z charakterystycznym, niemal fenderowskim (choć w dawniejszych czasach Adaś rzadziej sięgał po swojego strata) wyraźnie słyszalnym atakiem na struny (dość charakterystyczny przykład to znakomita, choć moim zdaniem niedoceniana, "nerwowa" solówka Otręby w instrumentalnym "Karlusie"). Myślę, że najlepiej to o co mi chodzi zilustruje muzycznie "Cała w trawie", wersja z "Autsajdera" - "szklista", a jednocześnie melodyjna gitara Adama z delikatnym! (co bardzo ważne) przesterem i przestrzenna, niemal "lejąca się" partia Jurka. Wtedy, przy takiej "charakterystyce" brzmieli, moim zdaniem, najlepiej. Z czasem, co niestety podoba mi się coraz mniej, Adam zaczął grać trochę inaczej - jakby pozazdrościwszy Jerzemu tej długiej, "gumowej" frazy, dodał trochę przesteru, co rzeczywiście zapewniło dłuższe wybrzmiewanie, ale jednocześnie poprzez zredukowanie tego charakterystycznego mocnego ataku na strunę pozbawiło jego grę dynamiki, wręcz "spłaszczyło" ją, czyniąc niemal niesłyszalnym jeden z największych, in my opinion, atutów Adamowego podejścia do instrumentu - owego słynnego cyzelowania i dopieszczania każdego dźwięku. Cóż, co jest dobrym rozwiązaniem dla jednego (Jerzemu taki przester akurat pasuje jak najbardziej), nie musi być równie dobrym dla drugiego. Na "2004" brzmienie gitary Adama nie podoba mi się w ogóle (no, "W imię ojca" jeszcze się broni, mimo, że obydwaj trochę jednak przynudzają) - jest jakieś takie "zgryźliwe", zamiast słynnej "kryształowej czystości". Szkoda.
No i oprócz brzmienia zmienił się również "podział ról" na scenie - Adam "zintegował" się z bratem i w ten sposób lewa strona sceny stała się oazą solidności i stateczności, a prawa, dzięki Jerzemu i coraz bardziej Januszowi - biegunem spontanu i Dżemowego "szaleństwa". No cóż, Jurek jest młodszy i chyba jednak wolniej się starzeje... Za to ma zdecydowanie więcej do powiedzenia i zagrania. Mam jednak nadzieję, że Otrębie Młodszemu jeszcze daleko do zagrania ostatniego dźwięku, czego sobie i PT Forumowiczom życzę ;) ...
Jakie to tam było pytanie? Kto jest "lepszy"? Kilkanaście lat temu po koncercie w Białej Podlaskiej Jurek powiedział mi, że jest 1:1... I niech tak pozostanie.

Pozdrawiam - Grimus.
...siłom nieczystym w poprzek
siłom nieczystym wbrew
jest mi naprawdę dobrze
z tym, co jest we mnie złe...
(W. Waglewski)
Awatar użytkownika
Adi
Posty: 2408
Rejestracja: czw sty 13, 2005 12:53 am
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontaktowanie:

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Adi » wt lut 02, 2010 10:12 pm

eeee

i zaś 3 lata nie będziesz nic pisał ? :P
Gość

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: Gość » wt lut 02, 2010 10:32 pm

Grimus, bardzo ciekawy post! Czyta się go z wielką przyjemnością ;)
boston

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: boston » śr lut 03, 2010 12:48 pm

Grimus,
ja również muszę Ci bardzo podziękować za wartościową, ciekawą i pouczającą (dla mnie) wypowiedź.
Nie wiem czy masz coś wspólnego z praktycznym graniem ale Twoje uwagi i spostrzeżenia są dla mnie bardzo cenne.
Teraz będę zmuszona do skonfrontowania Twej wypowiedzi z utworami, które podawałeś jako przykłady.
Awatar użytkownika
kikan
Posty: 787
Rejestracja: śr sty 18, 2006 8:52 pm
Lokalizacja: Przedecz

Re: Jurek vs. Adam ?

Postautor: kikan » śr lut 03, 2010 1:24 pm

Oczywiście, że jest o czym (kim) dyskutować! Każdy ma inny gust i swoje zdanie, a to ,że obydwaj gitarzyści są świetni (dla mnie najlepsi) jest oczywiste.
Grimus ładnie wszystko opisał jak najbardziej. Ze wszystkim się zgadzam i chciałbym dorzucić swoje 3 grosze do tamtej wypowiedzi.
Zarówno Jurek jak i Adam mają swoje wielkie solówki. Wydaję mi się jednak, że Adam ma mimo wszystko bardziej zapamiętywalne sola. Osobiście na każdym koncercie z niecierpliwością wyczekuję jego solówek, a kiedy już zagra mam ciary. Jurek jest takim jakby "showmanem", robi wrażenie i wymiata, skupia na sobie większą uwagę.
To, co mnie boli to brzmienie, o którym wspomniał Grimus. Adam znacznie dodał przesteru, ostatnio trochę wiecej chorusa i to zmieniło troszeczkę jego styl, choć może nie tyle co styl, a odbieranie go przez słuchacza. To już nie jest to, co za czasów z Ryśkiem. Posłuchajcie sobie Spodek'92 jak tam Adaś brzmiał - niesamowite... Polecam nawet na słuchawkach "wyjąć" sobie Jurka, żeby lepiej się wsłuchać. Druga rzeczą, która mnie boli to to, że od któregos roku utwory takie jak np. Wehikuł zaczeli grać bardzo podobnie. Kiedyś każde solo Adama było inne, a to sobie zaczął niżej, a to więcej pauz robił, a to mniej, w zwrotce zaraz po intro robił takie króciutkie klimatyczne dogrywki. Jurek natomiast podczas zwrotki szalał za każdym razem inaczej, porównajcie sobie np. Wehikuł ze Spodka'92 z tym z Listu do R.. Teraz już zawsze tak samo. Tego mi brakuje strasznie, chociaż to też zależy od koncertu zauważyłem.
Bez wątpienia to jest najlepszy duet gitarowy w Polsce, a dla mnie w ogóle. Będę tym Panom wdzięczny do końca życia, bo dzięki nim zacząłem świadomie słuchać gitar, a potem sam na nich grać.
"Nothingman... Isn't it something...?"

Wróć do „Muzycy”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości