OFICJALNA STRONA ZESPOŁU
//SPOTKANIA

[SnB]:: Spotkanie w Mantrze, Wrocław, 2007.03.31

fot. materiały fanclubu
tekst: Bluesbird
2016-09-14 16:12

Kolejne spotkanie fanklubu -Wrocław, 31 marca-. Heh, dla niektórych już 30 marca:) - więc już dzień przed datą wyznaczoną na zjazd "Skazanych" zaczęli przybywać pierwsi znajomi. Myszka, Szkot, Sedun, Patpul, grupka tubylców i zamieszanie dworcowe gotowe.

Trochę pisków, ucisków i przytulańców, potem przegrupowanie i wkrótce wspólnie ruszyliśmy zwiedzać Wrocław nocą.
Gdy zmęczenie zagoniło nas do domu każdy zająl swoje miejsce na podłodze, ale o spaniu jeszcze długo nie było mowy. Gitara i nadrabianie rozmów z dawno niewidzianymi znajomymi, najwytrwalszym pozwoliły dotrwać do świtu.

Po porannych przygodach z alarmem, dzięki interwencji sąsiada przypadkowo uwięzionym przez gospodarza Skazanym udało się wydostać na wolność;)

Zgodnie z planem spotkanie sztabu odbyło się o godz 15 pod "Mantrą". Gdy na nie przybyłam zastałam już większą część spodziewanych wygrzewających się w słoneczku wraz ze stadkiem żubrów. Reszta sztabowców dotarła w krótkim czasie i spotkanie oficjalnie uznano za rozpoczęte. Dyskusje na tematy fanklubu przebiegały burzliwie i dłuuuugo. Ustaleń wiele nie było, a z podsumowaniem trzeba było się już spieszyć, bo czas rozpoczęcia spotkania się zbliżał, a ludzie napływali ze wszystkich stron. Napięcia przysporzył przedłużający się brak prądu, ale o czasie wszystko już było gotowe.

Oficjalnym rozpoczęciem Ala, rozpoczęła się mniej oficjalna część spotkania, ta, na którą wszyscy czekali. Półmrok i wystrój malej knajpki sprzyjały towarzyskiej atmosferze. Długo nie trzeba było czekać, kiedy na scenie zaczął się ruch. Nipu w krótkim czasie podniósł nas z ławek i zabawa się rozkręciła:) Trochę coverów, trochę własnych kawałków i parę godzin wytupanych w parkiecie. Świetna zabawa! Później miejsce na scenie zajął Krem, równie dobrze znany i lubiany przez Skazanych jak Nipu. Nie wiem, kiedy minął czas koncertu. Skład na scenie zaczął się zmieniać - 2 wokalistów, 2 gitarzystów, zmiana instrumentów...

Gdy nadszedł czas powrotu Nipu do Krakowa, wyglądało na to, że nikt, a zwłaszcza Kola nie ma ochoty opuszczać imprezy:) Zaczęło się jam session i każdy mógł stanąć przy mikrofonie lub instrumencie.

Odważnych nie brakowało. Z lepszym lub gorszym skutkiem wielu próbowało swoich sił w muzycznych rozgrywkach. W każdym razie było wesoło:) W końcu władzę nad mikrofonem objął Krulik - "trzy akordy, darcie mordy" i po kilku kawałkach co wrażliwsi bluesmani skończyli pod stołami;) Pora świtu pozamiatała najwytrwalsze niedobitki. A z mieszkania na Orzechowej zrobiła się jedna wielka noclegownia:)

W niedzielę przed południem po porannej krzątaninie ludzie zaczęli się powoli rozjeżdżać. W końcu mieszkanie opustoszało i tak kolejny zlot "Skazanych" dobiegł końca.

Mam nadzieję, że wszyscy będą go równie dobrze wspominać jak ja:)